niedziela, 18 marca 2012

Rozdział 14

   Kiedy się obudziłyśmy na drugi dzień, chłopców już nie było. Zastałyśmy tylko karteczkę na której pisało:
        "MUSIELIŚMY WYJŚĆ NA PRÓBĘ. NIE CHCIELIŚMY WAS BUDZIĆ. MIŁEGO DNIA. ;*"
Mary polazła do łazienki, ja osunęłam się na ziemię i rozmawiałyśmy.
-Jak tam z Harrym?
-Dobrze, tylko nie wiem co wam jest, bo wszyscy o to pytają.
-Wszyscy? - spytałam.
-Wszyscy ty i Zayn. A u Ciebie?
-Wiesz jaki jest Nialler zwariowany, ciągle głodny yyy.. - powiedziałam i usłyszałam jej śmiech. Zmieniłam temat.
- Potańczyłabym sobie.
-O tak! - Zgodziła się ze mną.
-Pamiętasz te szkolne dyskoteki? Jak najbliżej głośników..
-I Dj'a.- przerwała mi.
-To były czasy.
-No a z tym tańczeniem to na serio? - spytała.
-Gdzie ty niby chcesz tańczyć?
-No tutaj, jesteśmy same w domu, a to się rzadko zdaża.
-Taa. - powiedziałam z nie dowierzeniem. Podłączyłyśmy głośniki na cały dom leciało Hey Mr. Dj.
Przebrałam się i zeszłam do tańczącej Mariny.
-Kocham tą piosenkę. - wypowiadała ciągle te słowa.
-Nie dziwię Ci się.
-A ty co taka jakaś?
-Tęsknię za domem, moim pianinem i grą na nim. Oczywiście tutaj jest wspaniale. Moim marzeniem było zobaczyć Londyn i poznanie tak wspaniałych chłopców jak nasi kochani.
-Ekhm..Hejka. - usłyszałam czyjś głos, odwróciłam się i zauważyłam całą piątkę.
-Naszym marzeniem też było poznać tak słodkich i fajnych dziewczyn jak wy.- przywitał się z Mary Hazza.
-Co wy tu robicie? - spytałam a Loui odpowiedział.
-To jest także nasz dom.
-No tak.
-Ale impra fajna. - dodał Liam. A Zayn rzekł:
-Trochę mało ludzi.
-Mary oni oczywiście wszystkiego się czepiają.
-Tacy już jesteśmy. - podszedł do mnie blondyn i przyciągnął do siebie.
-No ja zauważyłam.
-Grasz na pianinie? - spojrzał Louis.
-Trochę.
-Skąd wzięłyście głośniki? - zapytał Harry.
-Nawet nie wiesz co masz w pokoju. - zaśmiała się przyjaciółka.
-A tak wracając do tematu to co tak szybko? - spytałam.
-Streszczaliśmy się.
-I jak było?
-Fajnie, za kilka dni mamy koncert.
-O to fajnie. Macie jakieś plany na dzisiaj?
-No napewno będziemy z takimi dwoma dziewczynami.- odpowiedział mi na pytanie Zayn.
-Ładnymi, mądrymi, lecz nawet nieznośnymi. - dodał Horan.
-I kto tu jest nieznośny, nie Mary? - odwróciłam się a ona tańczyła z Loczkiem.
-Hazza! Uważaj! - krzyknął Malik żeby im przerwać.
-Co, co , co jest? - oderwał się.
-Nic. - pomachał mu.
-Kiedyś pożałujesz że się urodziłeś.
-Dobra. Więc co z tymi planami?
-Jeszcze nie wiemy, trzeba coś wymyślić. - zaśmiała się. A ja oparłam się ręką o ramię Niallera.
-Hmm. - rozmyślał Tommo.
-Skoro już podpięłyście głoniki, to moze konkurs tańca. - zaproponował Zayn. A Liam się zgodził:
-Dobry pomysł.
-No nie wiem czy taki dobry. - zaprotestowałam.
-Julie, i tak już wszyscy widzieli jak tańczysz.
-Ale z Ciebie przyjaciółka. - spojrzałam na nią wrogo i dokończyłam. - I tak jest jasno, takie konkursy powinny odbywać się wieczorem. A teraz możemy wyjśc do ogrodu, jest tak pięknie.
-To ja skocze po koc. - znikł Niall.
-To ja przygotuje grilla. - zgłosił się tatuś zespołu. Mary wyszła z Harrym, chwyciłam za ręce Marchewe i Mailka i wytargałam na świeże powietrze. Dołączył do nas mój kochany.
Położyłam się na kocu a on obok mnie. Gapiliśmy się w chmury. Marina leżała z Lokiem, a pozostała trójka męczyła się z grillem.
-Chłopcy, bo ja bym jednak chciała coś dzisiaj zjeść.- krzyknęłam a najstarszy odpowiedział:
-Nie przeszkadzaj nam, jak jesteś taka mądra to może sama spróbuj. - Liam klepnął go w ramię i szepnął:
-Stary, odbiło ci? Jeszcze jej się uda i co będzie. - Nialler zaczął się śmiać.
-Oni są nie możliwi.
-Racja. Piękny dzień. - stwierdziłam ponownie a on mi się przypatrywał.
-Mam coś na twarzy że tak patrzysz?
-Nie. - odpowiedział i przerwało nam jego burczenie w brzuchu, które było tak "ciche" że Styles się zerwał.
-Burza?! - Marina zaczęła się śmiać i rozczochrała mu włosy.
-Jaka burza głuptasie. Nie ma chmurki na niebie. To tylko nasz wiecznie głodny przyjaciel.
Wszyscy zaczęli się śmiać.
-Nie martw się, wszyscy są głodni. - dosiadła się. A ja poszłam do trójki którzy "grillowali".
-Jak pięknie pachnie.
-No to ba, i co? Poradziliśmy sobie sami!
-Widzę, widzę.
Zjedliśmy i powoli robiło się ciemno. Zostaliśmy jeszcze na dworze podziwiając zachód słońca a nie długo potem gwiazdy.
-Pełnia! Jakie to cudowne. - rozczuliła się przyjaciółka. Niall przyniósł gitarę, zaczął grać. Rozpalilismy wielgaśne ognisko.




PS. Jeśli możecie to komentujcie bo nie wiem czu jest sens w dalszym pisaniu.
Mam nadzieję że się spodoba.

2 komentarze:

  1. widzę,że rzeczywiście z weną coś ubogo,bardzo króciutko :( mam nadzieję,że szybko coś wymyślisz.a rozdział bardzo fajny / steal-heart.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń