wtorek, 22 maja 2012

Rozdział 39


-Louu. - położyłam rękę na ramieniu przyjaciela. - Wstawaj.
-Czeemu?
-Jedziemy już, wyśpisz się w samochodzi, Lukas pierwsze poprowadzi.
-Aa ok.
-Mamoo, Daavid wychodzimy.
-Juuż!
-Mam wszystko? - zapytałam rozglądając się.
-Chyba tak. Alex wsiadaj.
-To w drogę.
Zapakowaliśmy wszystko do środka. Przed wyjazdem byłam jeszcze nad moim jeziorkiem.
Ruszyliśmy. Szkoda mi było wyjeżdżać przywiązałam się do tego miejsca. Przemka.
Ale w Londynie będziemy bliżej chłopców, przyjaciół się pozna jakiś w szkole.
Nowy rozdział w życiu.
Byłam ciekawa jak nasz plan wypali, bo mieliśmy go wykonać gdy wrócimy. Od razu żeby Mary jeszcze była u chłopców w domu. Także ino staniemy pod domem plan czas zacząć.
Po kilkunastu godzinach Zadzwoniłam do Nialla.
-Hej, przygotuj wszystkich do naszego planu. Gdzie Zayn?
-Wyszedł na spacer.
-Mary?
-U siebie.
-Idealnie. Zaraz będziemy dojeżdżać także wyjdźcie z domu. Zadzwonie do Zayna.
-Ok. Pa.

-Nie ma go w domu? - spytał Loui.
-Na szczęście nie.
Dojechaliśmy.
Zadzwoniłam do Malika.
-Zaayn! Przychodź do domu! Sszybko! Pali się ! A Marina jest w środku! Nie ma kto po nią wejść!
Pi pi... Rozłaczył się. Przybiłam Louisowi piątkę i dołaczyliśmy do reszty, gdy moja rodzinka poszła się rozpakować.
Oglądaliśmy wszystko zza płotu.
Po jakiś 20 sekundach biegnął Zayn.
***
Oczami Mariny.
-Jjak ssię czujesz? Ggdzie sstrażacy? Uggasilli już wsszystko?! - biegał przede mną zadyszany chłopak rozglądając się w każdy kąt.
-Jacy strażacy? O co ci chodzi?
-Nie pali się?
-Gdzie?!
-Tu.
-Nie. - odpowiedziałam.
-Zabijee!
-Co? Kogo?
-Juliet Moore!! Zadzwoniła do mnie że dom się pali. Martwiłem się o ciebie.
-Naprawdę.
-Noo, zawału dostanę. Zabije wszystkich!
-Chcieli dobrze, pewnie Lou wpadł na taki pomysł. Ten to ma głowę do takich rzeczy.
-Mary chciałem Ci powiedzieć że ja naprawdę nie jestem ojcem dziecka Kate, nie spałem z nią, nigdy.
-Wierzę ci. Byłam u niej. Trochę jej wygarnęłam.
-Jak to? Kiedy?
-Nawet nie zauważyłeś. Zayn
-Tak?
-Kocham Cie, pamietaj o tym.
-Ja ciebie te..
-Dzień Dobereek. - przerwał Lou.
***
-Tomlinsoon!
-Dobra pa. - wyszedł za drzwi.
Zayn wybiegł za nim.
-Nie bij. - bronił się Louis.
-Dziękuję za wszystko, dobry plan. Mary mi wierzy.
-Uff.
-Czyli nic nam nie zrobisz?
-Moore z tobą to ja się policzę, moje serce poprostu prawie nie stanęło.
Przyjaciółka poszła przywitać się z rodziną.
Pozabierałysmy swoje rzeczy, chciałysmy zamieszkać z rodzinką. Ale mieszkałyśmy obok chłopców. Tylko płot nas dzielił.
Wieczór spędziliśmy wszyscy razem, chłopcy, rodzinka moja i Mariny.
  Zdjęcia:












3 komentarze:

  1. haha,pomysł niezły,choć trochę odważny.
    czyli znowu zero kłótni = spokój ;)
    czekam na nn.

    OdpowiedzUsuń
  2. super ; ) czekam na nastepny roznzial ; ) <3

    OdpowiedzUsuń